PARAFIA MĘCZEŃSTWA ŚWIĘTEGO JANA CHRZCICIELA w Samborze


Poniedziałek, 24.06.2024, 22:24


                                  „Kochać to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku”.A. de Saint-Exupery

Login: Gość | Grupa "Goście" | RSS | Główna | ks_kazimierz_macynski_8 | Mój profil | Wyjście

        

Ks. Michał Hołdowicz, pochodzący ze Strzelczyk, chrzest św. przyjął jeszcze z rąk ks. Saletnika. Przygotował do I Komunii św. już ks. Mączyński. Tak jak to wiemy z relacji poprzednich przedmówców odbywały się przed uroczystością tzw. „przepytania”. W Strzelczykach zanim trafiło się na egzamin do Księdza najpierw zdawało się na miejscu u p. Kozaka. Który odpowiadał, za życie religijne w Strzelczykach.

Ks. Hołdowicz był również ministrantem za czasów ks. Kazimierza. Były to początki, gdy zaczęli służyć chłopcy nie po odbyciu służby wojskowej. „Ministrantury po łacinie nie zdawałem, bo już tylko pewne części Mszy św. były tylko po łacinie – Confiteor, Pater noster. Czytania były w j. polskim.”

Podobnie jak inni przedmówcy, wspomina długie kazania. Pamięta, że jako dziecko, gdy siedział na stopach ojca, w lesie nóg, z którego nie wiele rozumiał to pomyślał: „Jak to będzie dobrze, gdy umrze ten stary Ksiądz – nie będzie już trzeba chodzić do kościoła. To było myślenie według św. Pawła – gdy byłem dzieckiem myślałem jak dziecko…”

Wigilia Zmartwychwstania Pańskiego odprawiana była około 3 w nocy, a kończyła się rano o świcie. „Było to całkiem według przepisów soborowych. Teraz niby jest więcej księży a jakoś to wszystko się zakręciło – wigilia wieczorem, procesja rano a między tym nie wiadomo co robić.

W Strzelczyskach, ks. Kazimierz pojawiał się do czasu do czasu. Dla „zapieczętowania grobu”, czyli wtedy, gdy pochowano zmarłego bez Księdza. Przyjeżdżał również na zaproszenie, by poświęcić dom - było to wielkie święto.

Ze Strzelczyk pochodzi, również Maria Biszko, obecnie mieszkanka Mościsk Wraz z mężem Grzegorzem, byli pierwszymi, którzy mieli ślub po przyjściu ks. Kazimierza Mączyńskiego. Za ks. Saletnika śluby odbywały się we wtorki, środy i czwartki. Ks. Kazimierz zmienił na soboty i niedziele. Ślub Marii i Grzegorza Biszków odbył się w niedzielę.

Kazania ks. Kazimierza były odważne. „Ks. Saletnik przyszedł z więzienia, to bał się, a ks. Kazimierz był, młody odważny.” Najstarsza córka Lucyna do I Komunii św. była w Samborze 17 lipca, a parafii, w Mościskach I Komunia św. miała miejsce 15 sierpnia.

Spowiadał nocami. Nie wychodził z konfesjonału. Tym, którzy bliżej mieszkali, dawał kartki na którą godzinę mają przyjść. „Najwięcej spowiedzi było przed Wielkanocą. Mógł wtedy spowiadać nawet do szóstej rano.” Spowiedź przerywał tylko, by udzielić Komunii św. aby ludzie nie za długo czekali.

Ks. Kazimierz wprowadził w parafii nabożeństwo do św. Antoniego. „Ale najbardziej co wprowadził to porządek. I zewnętrzny – remonty ,,porządki” w szczególnie punktualność.”

Do chorych do domu jeździł tylko z ostatnimi sakramentami. Nie było tak regularnych odwiedzin jak dziś.

Pierwsze rekolekcje, które prowadził sam ks. Kazimierz były wielkim przeżyciem dla parafii. „Mu młodzi nie wiedzieliśmy co to są rekolekcje. Starsi zapomnieli, bo dawno ich nie było.”

Modlitwy o powołania na początku były tylko prywatne. Dopiero, gdy do Seminarium wstąpił ks. Gerard Liryk, w kościele rozpoczęto publiczne modlitwy za powołanych i o powołania.

„Ks. Kazimierz wniósł dużo nowego. Uczył nas: Pracujcie sprawiedliwie, to wam nic nie zarzucą.” M. Biszko w wieku 28 lat miała zapisać się do Komsomołu. Od ks. Kazimierza na pytanie co robić, usłyszała: „Zrób jak ci mówi sumienie.” Po wezwaniu do kierownictwa, usłyszała, że jak chce zachować prace, to ma zaprzestać chodzenia do kościoła. „Chodziłam i będę chodzić.” „Z pracy mnie nie wyrzucili, ale musiałam wszystkie prace (propagandowe) wykonywać. Najgorsze było to, że jeden na drugiego donosili. A ks. Kazimierz uczył, że w Konstytucji jest zapisana wolność wyznania – nie bójcie się.”

Emil Legowicz, obecny mieszkaniec Lwowa a pochodzący z Mościsk pamięta Księdza jako ministrant. „Ten kapłan uratował nasz kościół w Mościskach. Nie zamknięto kościoła, bo był kapłan.”

Był dobrym organizatorem. „Był człowiekiem konkretnym. Umiał zdobyć autorytet u ludzi. Jak coś powiedział, to było święte.” „Z władzami problemów nie miał. Był kontaktowny. Władza się z nim liczyła. Gdyby było inaczej, to byśmy odczuli to jako wierni, że coś jest nie tak.”

Katechezy oczywiście nie było. Do I Komunii św. uczyła pani Jasińska a egzamin przyjmował ks. Kazimierz.

Kolejna mieszkanka Mościsk, Eugenia Winiarska

  1. Praca w parafii św. Antoniego we Lwowie

 

Początki parafii franciszkańskiej we Lwowie sięgają XVII wieku. W 1784 roku władze austryjackie przekazały kościół duchowieństwu diecezjalnemu. W przededniu II wojny światowej parafia liczyła około 12 tysięcy wiernych.

W latach 1946 – 1949 proboszczem parafii św. Antoniego we Lwowie był ks. Hieronim Kwiatkowski. W roku 1949 został aresztowany przez NKWD, zesłany do łagrów w Krasnojarsku, gdzie przebywał w latach 1950 - 1955.

Kolejnym proboszczem był ks. Ignacy Chwirut. W l. 1946-48 więziony był w łagrach sowieckich, po zwolnieniu został proboszczem par. św. Antoniego. Był to zasłużony kapłan archidiecezji lwowskiej. U schyłku życia komunikował na siedząco siedząc na stołeczku przy balaskach. Przy ołtarzu podtrzymywany był pod ręce przez wiernych. Zmarł w roku 1973.

W latach 1969 – 1991 parafię św. Antoniego we Lwowie obsługiwał ks. K. Mączyński.

Ks. Bazyli Pawełko poznał ks. Kazimierza w latach siedemdziesiątych. Był tam ministrantem, chociaż na stałe był ministrantem w lwowskiej katedrze, a więc u św. Antoniego była to służba dorywcza.

Wraz z kolegami i koleżankami mieli pozwolenie na przygotowanie szopki czy Bożego grobu. Za tę pomoc Ksiądz wynagradzał młodzież jakimiś małymi podarunkami.

Niedziele, za pozwoleniem ks. Kazimierza, ks. Bazyli Pawełko towarzyszył mu w drodze. Sambor – Mościska – Lwów. Rano wyjeżdżał pociągiem ze Lwowa, wraz z panem Andrzejem Tarasykom – organistą. Z Sambora jechano samochodem do Mościsk (prowadził Ksiądz) a stamtąd do Lwowa. „Było to poznanie różnych parafii. W Samborze podobał mi się chór męski. Tego nie było w katedrze we Lwowie. W Mościskach urzekało mnie dużo dzieci i młodzieży. Tego nie było nawet w katedrze we Lwowie.”

„Miał ks. Kazimierz szczególne zainteresowanie do młodych. W zakrystii podchodził najpierw do młodych. W konfesjonale wołał z kolejki młodych. To nauczyło mnie, że młodzi powinni być zauważani.”

„Do Seminarium wstąpiłem za ks. Mączyńskiego, chociaż pomagał mi w tym inny kapłan. Opowiadał jak był ojcem duchownym w Seminarium. Były spotkania w cztery oczy. Były tematy seminaryjne, ale specjalnie się mną nie zajmował. Wspierał mnie w tych dążeniach duchowo.”

Pan Adolf Wisłowski poznał ks. Mączyńskiego w latach sześćdziesiątych. Pan Adolf jeździł kilka razy do Rygi (przez dwa lata), do Biskupa z prośbą o kapłana. „Był tam Chrystusowiec, ks. Popiełuszko, ale jego nie chciano zarejestrować we Lwowie. Ks. Kazimierz był zarejestrowany i zgodził się na trzecią parafię. Jeździłem do Kijowa do Moskwy. W Kojowie krzyczeli najgorszymi wyzwiskami. W Moskwie, w ministerstwie przyjęto mnie kulturalnie. Zainteresowano się tylko dlaczego we Lwowie dwa kościoły. Ja przypomniałem sobie – to dał mi Pan Bóg – powiedziałem to, że zabrała karetka, i że potrzeba drugi kościół bo za dużo ludzi. Trzeba było tylko sprawkę z pogotowia. Taką sprawkę po powrocie do Lwowa otrzymałem. Na drogę dał mi pieniądze ks. Rafał Kiernicki. W Moskwie sprawkę sprawdzono i powiedziano, że więcej przyjeżdżać nie trzeba. Po pewnym czasie wzywa mnie pełnomocnik ze Lwowa. Potem pojechałem do ks. Kazimierza. Wahał się, ale się zgodził.”

Początki pracy ks. Kazimierza we Lwowie u św. Antoniego to oczywiście remonty. Kościół nie był remontowany od czasów wojny. Najpierw naprawiano dach, bo przeciekał. Każdego roku wykonywano jakiś remont. Ponieważ pojawił się młody, energiczny ksiądz, zaczęli pojawiać się i ludzie. „Miał ks. Kazimierz umiejętność zjednywania ludzi. Zorganizował chór, dyrygentem był Ukrainiec, dziś jest on księdzem greckokatolickim.”

Przy nowym Księdzu władza interesowała się bardziej kościołem. Adolf jako przewodniczący Komitetu miał każdego miesiąca składać sprawozdanie finansowe jak i często pytano go o działania nowego Księdza. Życzenia władzy były różne. Na przykład rozkład nabożeństw na Wielkanoc. Te plany były przekazywane do dyrektorów polskich szkół w wiadomych celach – aby zatrzymać dzieci i młodzież w szkole. Po wizytach w KGB p. Adolf składał relacje ks. Kazimierzowi o co go wypytywano.

MENU

Kategorie rozdziału

Wszystkie [2]

Forma wejścia

Szukaj

Kalendarz

«  Czerwiec 2024  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Nasza sonda

Ocena strony
Suma odpowiedzi: 261

Statystyka


Ogółem online: 1
Gości: 1
Użytkowników: 0